Kilka dni wstecz lokalne środki masowego przekazu podały przykrą wieść o następnej ofierze w Tatrach, z tym , iż u sąsiadów.
Człowiek podciął lawinę, pod którą oczywiście pozostał .
Do natychmiastowej aktywności ratowniczej wyruszyły jednostki pogotowia tartrzańskiego wespół z psami lawinowymi, o których tak czy owak mało się wspomina w takich sytuacjach.
A przecież bez nich pomyślność operacji odszukiwanie ofiar przysypanych lawinami być może skazana na niepowodzenie .
Psy ratownicze do tej pory są nie do przecenienia.
Wiem, że w rzeczy samej są aktualnie ogromnie skomplikowane urządzenia wyprodukowane do czynności lawinowych, personel pogotowia tatrzańskiego są nadzwyczajnie wyszkoleni, turyści mają większą świadomość jak radzić sobie w takich chwilach, jednak bez dobrego psa ratowniczego ani rusz.
Człek , w rzeczy samej , nie wyczuje uwięzionego człowieka dwa albo przeszło kilka metrów pod śniegiem, czworonóg umie.
Psi narząd węchu znajdzie najmniejsze rzeczy bedące własnością do ofiary.
Ten fakt sygnalizuje ujadaniem i niestrudzonym rozkopywaniem w zaspach.
A wszystko zaczyna się od dobrego uczenia. Podobno owczarki niemieckie są znakomite.
Rozumie się samo przez się nie wystarczy fakt , że psisko ma dobre chęci i lubi tę pracę - choć to też ważne cechy, musi wykazywać się odpowiednimi predyspozycjami, które zaprawiony instruktor od razu dostrzeże i oceni, czy powinno się w niego inwestować.
Szkolenie psa, to nielada harówka , bynajmniej nie koniecznie dla czworonoga.
Dla zwierzaka szkolenia muszą się wiązać z zabawą i nagrodami, niekiedy pieszczotami i szczerymi słowami uznania ze strony ratownika .
Nauczanie nie rozpoczyna się rzecz jasna od wieku szczenięcego, toć psiaczek musi odrosnąć od ziemi .
Jednakowoż jednoletni pies powoli jest przystosowywany dzięki ratownika do swoich zadań.
Całokształt ma początek od zabawy w chowanego z ratownikiem, następnie nastaje faza pozoranta.
Zawód pozoranta bywa nieco niebezpieczna. Jednak musi się ktokolwiek ucieleśnić w ową role, bez której trening psa jest poniekąd niemożliwe.
Praca nad psem trwa kilka lat, wówczas po przejściu należytych egzaminów nadaje się do ratwonictwa.
Psy ratownicze wolno podzielić na mniej i w wyższym stopniu doświadczone, co ma połączenie - rzecz jasna - z wiekiem psa i ogólną sprawnością.
Im dłużej może psisko pracować w miejscu zdarzenia lawinowego, tym większa cena zwierzaka.
Młodsze psy, mogą posiadać rzetelny szósty zmysł, bądź błyskawicznie sygnalizować ujawnienie zapachu zsypanego człowieka, lecz nie mogą za czasochłonnie pracować .
Pies ratowniczy nie może być pozbawiony odwagi . Zwłaszcza na widok Sokoła nie może ukrywać głowy w piach.
Z podniesioną mordą musi wskoczyć na pokład helikoptera i umieć desantować się zwinnie razem z instruktorem.
Wyprawy skuterami, kolejką czy wyciągiem podobnie nie mogą mu być straszne.
Nie może wszczynać nieporozumień z innymi psami, ani co gorsza, z ludźmi, których przecież ma ocalać!
Pies ratowniczy nie może bać się wysokości.
W Tatrach przewodnikiem czworonoga są najczęściej dobrze przeszkoleni TOPRowcy.
Pies ma obowiązek być swemu panu bezwzględnie posłuszny i wierny.
Niczgo nie może robić na własną łapę ani w trudnych warunkach tatrzańskich zrezygnować z walki.
Pradziadem psów toprowskich w górach jest pies Cygan, zaś wzorem szczególnym do naśladowania jest - dawno żyjący i osiągający świetne wyniki w akcjach - najlepszy przyjaciel człowieka Bućko.
Bezsprzeczny fakt, że mamy w naszych górach 10 rewelacyjnie przeszkolonych psów ratowniczych pod komędą TOPRu, nie powino nikogo ośmielać do chodzenia w góry przy czwartym stopniu zagrożenia lawinowego.
Gdyby choć - oby nie - dowolny Bućko odkopał nas spod dwumetrowej zaspy śnieżnej po przejściu lawiny, nie zapomnijmy wyróżnić naszego ratownika!
Komentowanie zamknięte