W tym roku stolicę Tatr w okresie sylwestra czekają trudne chwile. Budowa przejścia podziemnego i zamknięcie głównej ulicy spowodowało, że już teraz ciężko jest samochodem poruszać się po mieście. Do Zakopanego przyjedzie powitać Nowy Rok pół miliona turystów. Może to wywołać paraliż komunikacyjny miasta. Władze Zakopanego znalazły rozwiązanie. Apelują, aby w tym roku w okresie sylwestra po Zakopanem poruszać się… pieszo. – W ten sposób apelujemy też o zdrowie dla mieszkańców i turystów – argumentuje wiceburmistrz Zakopanego, Wojciech Solik. – Powszechnie przecież wiadomo, że ruch to zdrowie. Oczywiście nasz apel, aby przez ostatnie kilka dni mijającego roku zostawić samochód i chodzić na piechotę, ma ścisły związek z problemami komunikacyjnymi Zakopanego. Zawsze w tym czasie trudno jest poruszać się po miejskich ulicach. A obecnie z powodu budowy przejścia podziemnego na ul. Kościeliskiej zamknięta jest główna ulica miasta. I stąd spodziewane się kłopoty.
– Nie wyobrażam sobie tego, co w tym roku będzie się u nas dziać w sylwestra – mówi Janusz Maciata, kierowca busa. – Już w drugi dzień świąt zaczną się problemy. Tak na dobrą sprawę już teraz budowa przejścia powoduje nie małe utrudnienia. Na dodatek przyjezdni kierowcy posługują się przeważnie nawigacją GPS, która maniakalnie ich prowadzi na ulicę, która jest zamknięta. Nie sądzę, aby na cały problem pomógł rozwiązać jakiś apel. Rzeczywiście, krótka sonda wśród mieszkańców pokazuje, że raczej trudno będzie komukolwiek rozstać się z własnym autem i chodzić na piechotę. – My, mieszkańcy tu pracujemy – podkreśla Anna Galica spod Gubałówki. – Dojeżdżamy do pracy samochodem i nim też wozimy towar. Owszem, turyści niech sobie chodzą na piechotę. Ale dla nas okres sylwestra to czas wytężonej pracy. Zdarzają się i tacy, którzy uważają, że apel współgra ze zdrowym rozsądkiem. – Autem poruszanie się po Zakopanem to kolosalna strata czasu. Zapewniam, że na piechotę nasze sprawy załatwimy szybciej i bez nerwów – mówi Jacek Raźny, wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopane. A co o apelu sądzi miejska opozycja? – Obecnym władzom miasta nie pozostało nic innego – kiwa głową Piotr Bąk, prezes Klubu im. hr W. Zamoyskiego. – A przecież problem pojawił się dlatego, że niepotrzebnie zwlekano z rozstrzygnięciem przetargu na budowę przejścia podziemnego i wykonawca prace rozpoczął dopiero we wrześniu. Dlatego teraz nie ma szans na czasowe otworzenie ulicy Kościeliskiej. Przemysław Bolechowski - POLSKA Gazeta Krakowska
Komentowanie zamknięte